Świadectwo Janka z Poznań Triathlon 2014

small_janekJeszcze dwa lata temu, gdyby ktoś powiedział mi, że zdołam ukończyć triathlon na dystansie 1⁄2 Iron Mana, stwierdziłbym że ma niezłe poczucie humoru. Dziś wiem, że jest to możliwe, ale nie można liczyć tylko na własne siły. Trzeba się też zdać na Tego w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28).

W zeszłym roku razem w kolegą wzięliśmy udział w zawodach triathlonowych na dystansie 1⁄4 Iron Mana. Oboje po ukończeniu stwierdziliśmy, że warto spróbować dłuższy dystans. Stanowiło to jednak spore wyzwanie. Oto postawiliśmy sobie za cel pokonanie 2 km pływaniem, 90 km na rowerze i na koniec 21 km biegu. Kiedy pozostał jeden miesiąc do zawodów, uświadomiłem sobie, że moja kondycja pozostawia wiele do życzenia. Wiedziałem, że jestem na granicy możliwości ukończenia triathlonu. W moim sercu zaczęły pojawiać się lęki i obawy jak to wszystko się potoczy. Pewnego dnia natknąłem się na następujące słowa Pisma Świętego:

Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen (Ef 3, 20 ­ 21)

Dzięki temu Słowu do mojego serca powrócił pokój. Postanowiłem szczególnie zadedykowaćten start Panu Bogu, startując w Drużynie Jezusa. O wstawiennictwo i pomoc prosiłem też św. Józefa i św. Krzysztofa (patrona biegaczy).

Pan dał mi doświadczyć jeszcze kilkukrotnie że czuwa nade mną w tym czasie. W dniu zawodów żar dosłownie lał się z nieba. Etap pływacki udało mi się zakończyć szybciej niż planowałem. Na etapie rowerowym nie poszła mi ani razu dętka. Etap biegowy należał do
najbardziej wymagających ale tu z pomocą pojawiło się kilku znajomych (wśród nich państwo Nowiccy w komplecie z Martą) oraz rodzice którzy dopingowali mnie w drodze do mety. Ostatecznie po 7 godzinach i 20 minutach udało się przekroczyć linię mety!

Myślę, że udało mi się zakończyć te zawody, jest znakiem tego, że Pan Bóg chce działać w naszym życiu i zaprasza nas do czynienia wielkich rzeczy (nie tylko sportowych). Trzeba jednak jemu zaufać i dać się poprowadzić, nawet jeżeli wydaje się nam, że coś na pierwszy rzut oka przerasta nasze siły. Chwała Panu!

Dodaj komentarz